Rusinowa Polana
Każdego dnia przeglądałam zdjęcia ukochanych gór i kombinowałam jak się tam znaleźć, ale oczywiście zawsze coś stawało na przeszkodzie. A to odległość, a to budżet a to praca i tak cały czas w kółko. A nogi same chciały chodzić po górach a tyłek kręcił się jakby miał owsiki. Aż w końcu powiedziałam DOŚĆ. Ile można oglądać zdjęcia i ślinić się do monitora. Czas postawić wszystko na jedną kartę. A więc szybka informacja do chłopaka, że jedziemy ! A co ! Dla tych którzy nie mają okna przypominam, że mamy zimę. I decydując się, że jedziemy w góry musimy liczyć się z tym, że jest tam multum śniegu i oczywiście ujemne temperatury. Jako iż jestem zwolenniczką ciepłej herbatki i kocyka, chodzenie w ujemnej temperaturze jakoś nie wywołało uśmiechu na mojej twarzy. Ale w końcu po coś jedziesz tyle kilometrów, żeby zobaczyć góry. Tak te ukochane góry. No to co czas ubrać się ciepło, żeby czasem nie zgubić po drodze jakiejś kończyny z zimna i idziemy ! Plan początkowo był taki, że skoczymy sobie na Rusinkę raz dwa i po drodze zahaczymy o Gęsią Szyję. Plan piękny, gdyby pogoda chciała z nami współpracować. Jedziemy samochodem w stronę Palenicy. Śnieg pada nieustannie, drogi ciężko przejezdne. Co zrobić? Ryzykować, że auto nie daj boże wyleci nam z drogi, wpadniemy w poślizg i będzie po nas czy jechać dalej na siłę nic nie widząc przed sobą ? Z żalem musieliśmy podjąć decyzję o powrocie do Zakopanego. Zawiedzeni snujemy się po słynnych Krupówkach zajadając gorące oscypki z żurawiną. Jest coś koło godziny 13. Śnieg się topi, słoneczko wychodzi. Wszystko kusi, żeby spróbować jeszcze raz, w okrojonym planie czyli tylko spacerek po Rusinowej Polanie. A co tam ! Najwyżej znów spuścimy głowy w dół i wrócimy z powrotem. Jedziemy, widać asfalt jest dobrze. Jesteśmy na parkingu w Palenicy. Płacimy szybko 20 zł i wyskakujemy w 3 sekundy z auta. Mijamy "górali" którzy namawiają nas na przejażdżkę do Morskiego Oka. Ooo nie ! Nie dajemy się namówić, mamy swój plan który chcemy zrealizować. Idziemy ścieżką gdzie zaczyna się niebieski szlak.

Leśna dróżka pokryta śniegiem. Idziemy pod górkę aż zauważamy schody.
Schody cały czas prowadzą nas do góry. Czas nas nagli - szybka zmiana tempa.
Dochodzimy do rozwidlenia dróg. Gdzie dalej? Ja chce na Rusinkę ! To w prawo ! Idziemy dalej ! Już nie daleko....
Jesteśmy a razem z nami mgła. Chwilami gdy przechodziła było widać szczyty. Ogólnie widoki ekstra, gdyby nie ta mgła. Mimo wszystko spacerek jak najbardziej udany !

Pozdrawiam Sandra :)
Ooooo jakie wspaniałe zdjęcia Tatr :) Boskie po prostu jestem zachwycona. Aż się dziwię, że brak komentarzy. Masz rękę do zdjęć i oko. Genialne! Nie mogę oderwać oczu od nich! Super.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.